Książkowe podsumowanie miesiąca

Aloha! Witam Was w nowym cyklu. Z racji tego, że staram się cały czas utrzymywać przyjaźń z literaturą, jest ona jakimś kawałkiem mojego życia – zdecydowałem się z Wami dzielić tym, co akurat szeleści w moich rękach. Oczywiście zbyt duże lenistwo uniemożliwia mi pisanie oddzielnie o każdej pozycji. Nie jestem też recenzentem, więc – o ile się nie rozgadam – to będą zwięzłe, kilku akapitowe przemyślenia o lekturze, tematyce, a czasami pewnie o czymś jeszcze. 😉 Co miesiąc w tym miejscu.

Gotowi?! To zapinamy pasy i jedziemy! Na pierwszy ogień wjeżdża zaległy styczeń.

  • Polowanie na Snowdena. Luke Hardingi-polowanie-na-snowdena

    Książek na temat tajemniczego Edwarda są dziesiątki. Na swojej liście miałem bodajże 2 tytuły. Wybrałem powyższy. Ciężko wyrokować bez porównania z innymi, ale dzieło Hardinga budzi we mnie mieszane uczucia.Na plus zasługuje bogate ujęcie tematu. Retrospekcje, choć czasami nieco męczące, pokazują pełną drogę Snowdena – jego motywy, inspiracje, idee, dojrzewanie do decyzji o ujawnieniu materiału. Wchodzimy w buty szpiega i poznajemy go. W szczegółach. Takich jak, przykładowo, rodzaj zdjęć publikowanych przez jego dziewczynę na blogu. Wszystko to jest okraszone także szerszym kontekstem. Dostajemy potężną porcję wiedzy o legislacji, władzy, przepychankach na różnych szczeblach administracji Stanów Zjednoczonych oraz organizacji międzynarodowych. Autor pokazuje mechanizmy, którymi rządzą się olbrzymie zestawy naczyń połączonych na całym świecie.

    Książka, choć napisana żwawo, ma też słabsze momenty. Pisząc dosadniej – nudne. Momentami autor odpływa i snuje bardzo szczegółowe opisy, ubarwienia. Owszem, to może podnieść nieco wartość pozycji, mnie jednak „usypiało”. Wspomniana już dokładność podejścia do tematu ma więc swoją drugą stronę. Dosyć często jesteśmy zasypywani dużą ilością informacji, danych, nazwisk. Z punktu widzenia laika w temacie, a do tego człowieka nie mającego zbyt wiele wspólnego ze szczeblami władzy, sądownictwa, wywiadu, gospodarki Stanów Zjednoczonych – to wszystko potrafi nieco przytłoczyć. Na szczęście tych momentów nie ma wiele, a wartka historia przykrywa niejako słabsze momenty.

    Oczywiście jednym z przemyśleń, które pozostaje po lekturze, jest: „Cholera, te agencje wiedzą o nas WSZYSTKO!”. Ale czy kogoś to jeszcze dziwi? Jeżeli tak, polecam niniejszą pozycję. Otwiera oczy. Choć podobne treści znajdziemy również w bliźniaczych pozycjach gatunku non-fiction. Historia Snowdena opisana jest przystępnie, kompleksowo, czasami może wręcz zbyt szeroko, co rozmywa dynamikę akcji. Dlatego:

    Moim zdaniem: 6/10

  • W piekle eboli. Marek Biedzki.1012577_911815778926624_443560952027094288_n

    Pozycja dostrzeżona zupełnie przypadkiem. Od razu zwróciła moją uwagę. Tym bardzej, że rok temu mieliśmy lecieć do Gambii. Los chciał, że wybraliśmy termin, który okazał się być epicentrum Wirusa Ebola. Loty zostały odwołane i „uniknęliśmy” ryzykownej eskapady. Biorę to w cudzysłów, bo przynajmniej mnie stale pociągają podobne kierunki. Będące wyzwaniem, nieoczywiste, inne od tych wybieranych nagminnie przez wszystkich dookoła. Mam do nich słabość, przyznaję! 🙂 Dlatego też, gdy tylko dostrzegłem stos tomików Marka Biedzkiego, z uśmiechem na ustach chwyciłem swój egzemplarz i pobiegłem do kas.A jak jest w środku? Dynamicznie. Autor opisuje równolegle 2 eskapady, które odbył z żoną do serca epidemii. Książka tętni życiem. Nie ma w niej miejsca na nudę, a kolejne kartki przewracają się niemal same. Jeżeli szukacie czegoś, co czyta się jak z automatu – polecam!

    Mam też takie wrażenie, że tytułowa ebola stanowi jedynie tło dla czegoś więcej. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że owa pozycja traktuje bardziej o południowo-zachodniej Afryce niż o wirusie. Ebola jest dodatkiem, spoiwem łączącym kolejne dni podróży. Czytelnik jest prowadzony niemal za rękę po Afryce. Kontynencie dzikim, jakże innym od tego, co spotykamy w europejskich wsiach i miastach. Dowiadujemy się dużo o życiu ludzi z krajów takich jak Sierra Leone, Liberia, Gwinea i innych, gdzie wybuchła epidemia. Dotykamy biedy, braku nadziei, piekła, jakim jest przekleństwo wirusa… ale nie tylko. Przez kolejne kilometry podróży i kartki książki ludzkie historie – choć różne, ciekawe, pełne odwagi, szalone – zlewają się w jeden smutny obraz.

    To wszystko sprawia, że doceniamy fakt życia w wolnym kraju, z jakąkolwiek opieką medyczną, prawem, godziwą pracą. Tam każdy dzień to walka o przetrwanie. Nawet bez wirusa. Nam, przyzwyczajonym do spokojnego życia (tak, tak, spokojnego, komfortowego!) w pewnym momencie brakuje pokory. Zatrzymania się. Docenienia tego wszystkiego, jakie szczęście mamy, kim jesteśmy, jakie możemy sobie stworzyć możliwości, gdzie żyjemy. Książkę czyta się błyskawicznie. Jej przesłanie (chyba niezamierzone… a może jednak?) pozostaje na długo.

    Moim zdaniem: 7/10

     

  • Zero zero zero. Jak kokaina rządzi światem. Roberto Saviano12506555_1310095302349604_175995401_n

    Książka nabyta na 2 godziny przed odjazdem do krajów nadbałtyckich. 6 dni w drodze, kilkadziesiąt godzin w autobusach, kilka na promach, wieczory w hostelach czekające na przemyślenia. Słowem, mnóstwo czasu na czytanie. Trzeba było wybrać coś ciekawego. Udało się?Zero zero zero to druga pozycja Saviano, z którą mam kontakt. Pierwszą jest oczywiście klasyczna już Gomorra. Autorowi zarzuca się, że nie napisze już drugiego takiego dzieła. Oczywiście jako laik i czytacz okazjonalny śmiem się z tym nie do końca zgodzić. Zero zero zero jest czymś, co dalece przekroczyło moje oczekiwania. Jednocześnie jednak była to najbardziej wymagająca pozycja ze wszystkich przeczytanych w styczniu. Nie mniej jednak, być może w tym momencie podniosę rękę na „świętość”, zaintrygowała mnie mocniej niż wspomniana pierwsza książka Saviano.

    Co w szczególności przykuwa uwagę? Saviano genialnie przedstawia jedne z największych, najbardziej wpływowych karteli i grup przestępczych na świecie. Cofamy się do lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych kończąc na teraźniejszości. Jako fan niedawnego serialu Narcos oraz zbliżonej tematyki w bardzo przyjemny sposób odświeżyłem wiedzę o wielkich machinach sterujących półświatkiem, ba, jak się okazuje, być może nawet całym światem! Skala koligacji, powiązań, zależności KAŻDEJ dziedziny naszego życia z – nie tyle kokainą, co – właśnie przestępczością zorganizowaną jest nie do opisania. I niby znowu, to nie powinno dziwić, gdy jednak czytamy kolejne historie (są ich setki!), uświadamiamy sobie, jak mali jesteśmy w porównaniu do tych, którzy trzęsą wielką planszą do gry.

    Doceniam realizm. Brak owijania w bawełnę. Mięso rzucone na stół. Książka zawiera niesamowitą dawkę informacji. Widać, że autor odrobił pracę domową i przeprowadził solidne „śledztwo”. Całość pisana jest prostym, dynamicznym językiem. Akcja odgrywa się na naszych oczach. Jest żwawo, chce się czytać i pochłaniać kolejne historie.

    In minus – nieco słabsza końcówka oraz – mimo wszystko – większość poetyckich rozdziałów. W moim odczuciu nie wnoszą za wiele i nie pasują do głównych części. Dobrze, że są krótkie. 🙂 Niektórych może zniechęcić mnogość nazwisk, pseudonimów, dat i innych detali. Wiedza zawarta w książce wręcz poraża. Podobnie jednak jak u „Snowdena”, nie każdemu przypadnie do gustu aż tak szczegółowa analiza. Z mojego punktu widzenia Saviano o wiele zgrabniej niż Harding wybrnął z trudnego zadania obdarowania czytelnika przepotężną ilością faktów, danych osobowych, dat, liczb. Książka utrzymuje swój dynamizm, a przecież między innymi niego pragniemy, chwytając po tego rodzaju literaturę.

    Moim zdaniem: 8/10

     

  • Oman. W cieniu minaretów. Marek Pindral12575770_1320724031286731_456263905_n (1)

    Kolejna pozycja zainspirowana podróżami. Tym razem nie tylko taką, która odbędzie się za jakiś czas. W styczniu odwiedzieliśmy Dubaj. Piękny czas. Myślałem, że rykoszetem uda się podjechać do – nie tak znowu odległego – Omanu. Nie wyszło. Ale absolutnie nie żałuję. To były nasze chyba… pierwsze prawdziwe wakacje polegające w dużej mierze na odpoczynku, a nie zwiedzaniu, pochłanianiu kolejnych kilometrów, przemierzaniu nieznanego. Taka odskocznia. Nie spodziewałem się, że aż tak nam się spodoba. Mega przyjemna sprawa! Człowiek uczy się całe życie. I to jest piękne!A jaki jest Oman w książce Marka Pindrala? Autor przeżył w tym kraju ponad 3 lata. Zwiedził wiele jego zakątków. Z dużą dozą dystansu i humoru pokazuje z różnych stron państwo z wielowiekową tradycją. Czuć, że zżył się z nim. W przeciwieństwie do książku Marka Biedzkiego, tym razem odbywamy podróż spokojniejszą. Na zasadzie kontrastu ta omańska wydaje się niemal kojąca. Nie ma wielkich zrywów akcji, mrożących krew w żyłach przygód. Raczej spokojne, rzeczowe odkrywanie kawałek po kawałku nieznanego. Autor emanuje szerokim spojrzeniem. Stara się zrozumieć świat z wielu perspektyw. Unika jednoznacznych ocen. W jego słowach da się wyczuć atmosferę akceptacji i poszanowania odmienności.

    Na uwagę zasługują też zdjęcia. Nie jestem ekspertem w temacie fotografii, natomiast bardzo doceniam, gdy podobne publikacje są autentyczne. Nienawidzę ugrzecznionych relacji z cyklu „ale tu jest pięknie i bajkowo”. Oczywiście, bardzo często miło jest popatrzeć na cudowne krajobrazy (jest ich w bród). Natomiast w tego typu książkach szukam czegoś więcej. Interesuje mnie prawdziwy świat. Bez politycznej poprawności. Bez patosu. Z całym brudem, syfem, kontrowersją. Prawdą. U Pindrala znalazłem ich oznaki.

    Ale, uwaga! Lubię świat arabski, kraje muzułmańskie. Coś mnie w nich pociąga, intryguje. Dlatego takie pozycje czytam z przyjemnością. Nie jest jednak powiedziane, że masz podobne podejście do tematu. Mnogość przykładów, wielowymiarowa analiza Omanu sprawia, że wpisuję to państwo na listę „to see”, autor zdał zatem egzamin.

    Moim zdaniem: 8/10

    A może Wy też przeczytaliście ostatnio coś ciekawego? Dzielmy się swoimi podpowiedziami w komentarzach. Aloha!

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s