One night in… Luxembourg

 Traf chciał, że dzień po przylocie z Dubaju miałem zaplanowany kolejny lot. Po bliskowschodnich uciechach postanowiłem powrócić do trochę bardziej podróżniczego trybu. Zimowa noc brzmi dobrze? A zimowa deszczowa noc? Lubię czasami (a może często) robić rzeczy nie do końca logiczne. To mnie napędza. 🙂

To była dosyć budżetowa wyprawa. Bilety na trasie Warszawa – Charleroi nabyłem z 4-miesięcznym wyprzedzeniem za kwotę 78 zł. Taniocha. Ale co dalej? Jak z Charleroi dostać się do najmniejszego państwa Beneluxu? Najprostszym (i najtańszym) płatnym rozwiązaniem jest autobus Flibco (www.flibco.com). Mniej więcej w podobnym terminie pojawiły się bilety na interesującej mnie trasie. Najniższa cena, jaką zapłacimy u tego przewoźnika za bilet w jedną stronę wynosi 5 euro. Każdy, kto chciałby zwiedzić najpopularniejsze rejony Belgii (Gandawa, Brugia), pobliską Francję (Lille) czy właśnie Luksemburg, może śmiało zanotować sobie nazwę tej firmy. Korzystałem nie raz i polecam.

Reasumując, 1 dzień/noc w Luksemburgu możemy spędzić za: 78 zł lot + 10 eur (42, zł) autobus, łącznie 120 zł za krótką eskapadę „piątek wieczór – sobota”. Nie chodzę do klubów, ale podejrzewam, że za taką kwotę nie pomelanżowalibyśmy w warszawskich lokalach. A nawet jeśli – wolę podróż! 🙂

***

Nawiązując. Luksemburg nie sprawia wrażenia stolicy życia. Oczywiście w centrum jest sporo otwartych knajpek, lokali, nie wspominając o pewnych rejonach, gdzie „energii” jest aż za dużo. Miłośnicy barowych posiadówek znajdą tu coś dla siebie o każdej porze dnia i nocy.

Zupełnie inaczej poczują się osoby, które chciałyby po prostu przeczekać noc. Dworzec kolejowy funkcjonuje, ale niestety ogrzewana część jest zamknięta od godziny 22 do 6 nad ranem. Jeżeli ktoś potrzebuje odpocząć w cieple (a np. wszystkie hotele są pełne) – można przeczekać w fast foodzie, który jest otwarty… do 6 nad ranem (dokładnie to miejsce, chociaż szyld jest już nieco inny). Na miejscu są gniazdka, więc podładujemy sprzęt. Przeszedłem całe miasto wzdłuż i wszerz i to chyba najlepsza opcja na w miarę spokojny odpoczynek. Niech nie zniechęca Was duża liczba emigrantów czy lekko podpitych luksemburskich hipsterów. Na miejscu działa prężnie ochrona i jest w miarę spokojnie. Obejrzałem tam akurat 1 albo 2 odcinki The Suits i nikt mnie w tym czasie nie okradł! 😉

A jakie jest miasto nocą? PUSTE. Naprawdę. Praktycznie NIC się nie dzieje. Jedynie w ścisłym centrum można zauważyć nieliczne grupki młodych osób. Osoby szukające ociekającej zajebistością karnawału imprezowni – mogą poczuć się nieco zawiedzione. Nie jest to krakowski czy wrocławski rynek, oj nie. Ma to oczywiście swój urok. Dla mnie bomba! Lubię zwiedzać miasta nocą i cenię sobie wtedy spokój. Domyślam się jednak, że Luksemburg prawdziwie bawi się w podziemiu. Albo w pewnym rejonie w pobliżu dworca. Pełno tam tak zwanych domów uciech i zaczepiających kremogłów starszej i młodszej daty. 😉

Uwaga dla osób uprzedzonych. Jak w każdym bogatym państwie Europy taki i w Luksemburgu spotkamy ZATRZĘSIENIE emigrantów. Osoby z zapędami ksenofobicznymi nie muszą zabierać ze sobą rękawic i kastetów. Jest spokojnie. Chociaż z drugiej strony, gdybym był ładnie wyglądającą kobietą, pewnie nie zapuszczałbym się w niektóre rejony po zmroku.

Do Luksemburga przyjechałem o 1 w nocy, a wyjechałem po 15. Te 14 godzin spaceru było ciekawym doświadczeniem. To niesamowite, jak te same miejsca potrafią zmieniać swoją aurę, energię na przestrzeni kilku godzin. Od zmierzchu po świt. Wiem, znam to, ale zawsze będzie mnie zachwycało. 🙂 Fajnie jest przecież wchodzić w ciemne uliczki, przyspieszyć kroku, gdy idzie za Tobą 2 rosłych facetów. Albo podzielić się kanapką z bezdomnym, zobaczyć jego uśmiech w płomieniach znicza w samym centrum miasta. Nie wspominając o odganianiu się od prostytutek, szukaniu skrawka wifi na głównym placu czy szukaniu ciekawych ujęć w odbijających się światłach miasta, kończąc na spotkaniu pijanych w trupa Polek próbujących randkować z Afroeuropejczykami. 🙂

Dlatego warto czasami zabawić się w zombie i nie spać. Nawet, gdy miasto nie należy do najokazalszych. Noc żyje swoim życiem. Odsłania swoją inną, bardziej mroczną naturę. I należy do nas. A tylko my jesteśmy odpowiedzialni za piękno, jakie będziemy (lub nie) w stanie dostrzec. Sztuką jest znaleźć coś, gdzie nikt inny nawet nie pomyślałby, żeby szukać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s