Początek.

To początek. A może i koniec. Zaczynam sporo za późno? A może właśnie o czasie? Leżąc na deskach? Czy stojąc na szczycie góry? Jeżeli nie znasz odpowiedzi na te pytania – nie ma problemu. Gorzej, że mi samemu jest to trudno określić. I może właśnie dlatego jestem podekscytowany kolejnymi dniami.

Każdy, kto tutaj wchodzi powinien przygotować się na kilka rzeczy:

1. Strona powstała zainspirowana jedną emocją i poprzez jedną emocję może przestać istnieć. Ot, taki kaprys.

2. Wpisy będą nieregularne, do bólu subiektywne i nieśmieszne. Czasami długie, bo lubię mówić. Dużo mówić. Zwykle bez sensu. Piszę o tym na początku, żeby każdy, kto zechce spędzić tu choćby kilkanaście sekund – był tego świadomy. W tym momencie żegnamy malkontentów i wszystkich niezadowolonych. Nice to mEt You!

3. To KOLEJNA NUDNA strona o podróżowaniu. Takich jak ta powstały już setki, jeżeli nie tysiące. Jej autor to amator. Nie uświadczycie tu ładnych zdjęć. Każdy fan ciekawych opowieści również może poczuć się pokrzywdzony. Informacje praktyczne? Tych może i trochę będzie, ale pod warunkiem, że mi się zechce. Ponadto, o internecie, świecie Facebooka wiem ciut więcej od mojej Mamy, której napisanie jednego zdania na klawiaturze zajmuje 5 minut. Reasumując, fuszerka gwarantowana!

4. Będzie bez trzymanki, obrazoburczo, prosto (czasami może nawet prostacko), ironicznie. Jednego dnia bez przewózki, a drugiego megalomańczo. O podróżach, o życiu, pasji i o czym tylko mi się zechce. Myślisz: wszystko, czyli nic? Dokładnie, masz rację! Kolejny moment na „adios”.

Krótko mówiąc – jeżeli zabłądziłaś/-eś w otchłaniach internetu, czym prędzej stąd zmykaj. To nie jest miejsce dla normalnych ludzi…

Jeżeli jednak zostajesz, to po pierwsze ci (tak, małą literą) współczuję. Po drugie – cieszę się, że jesteś! Zwłaszcza w takiej chwili. To dla mnie dużo znaczy.

Dlaczego to robię? Po pierwsze, bo mogę. Po drugie, właśnie rzuciłem pracę i ogólnie mam więcej czasu, a i tony myśli w głowie, z którymi mogę się podzielić (kolejny sygnał by uciekać, gdzie pieprz rośnie!). Po trzecie, a dlaczego nie?!

W tym miejscu często występują jakieś żebry zwane subtelniej jako „call to action”. „Daj like, łapka w górę…”, bla bla bla. Rzygam. Tego tutaj nie będzie. Niedowiarków proszę teraz o robienie screenów, którymi będą chcieli mnie później szantażować. Nie chcę do niczego namawiać. Z uśmiechem na ustach przywitam każdą otwartą, wyluzowaną osobę z dystansem do siebie. Z drugiej strony jestem ekscentrykiem i prędzej czy później wszystkich was do siebie zniechęcę. Czego sobie i wam życzę. Gotowi?

Zapraszam na pokład,
Wasz A.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s